Dublet napastnika nie wystarczył. Podbeskidzie wciąż bez wygranej w pierwszej lidze
Kilku minut zabrakło drużynie Podbeskidzia, by odnieść pierwsze ligowe zwycięstwo w tym sezonie. Gospodarze słabo rozpoczęli spotkanie z Lechią Gdańsk, ale na dziesięć minut przed końcem prowadzili. W końcówce stracili jednak bramkę.
W grze gospodarzy od początku raził brak dokładności i intensywności, co skrzętnie wykorzystali gracze Lechii, gdy w 35. minucie Igor Bambecki precyzyjnym strzałem w kierunku dalszego słupka pokonał Szymona Brańczyka. Stracona bramka zamiast podciąć skrzydła Podbeskidziu, zmobilizowała zespół do odważniejszych ataków jeszcze przed przerwą, kiedy to Daniel Pietraszkiewicz posunął mocne dośrodkowanie z rzutu rożnego, a w polu karnym najlepiej odnalazł się Lucjan Klisiewicz.
Po zmianie stron obraz gry uległ zmianie, a Podbeskidzie przejęło inicjatywę. Niezwykle aktywny od momentu pojawienia się na murawie Toki Hirosawa w 80. minucie posłał dokładną wrzutkę wprost na głowę Klisiewicza. Ten po raz drugi tego wieczoru udowodnił swój instynkt i wyprowadził zespół na prowadzenie.
Cztery minut później Tomasz Wójtowicz zdecydował się na zaskakujące uderzenie z dystansu, które znalazło drogę do siatki obok bezradnego Brańczyka. Podbeskidzie wciąż czeka na wygraną w pierwszej lidze.
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Lechia Gdańsk 2:2 (1:1)
Bramki: Klisiewicz (41', 80') - Bambecki (35'), Wójtowicz (84')
Podbeskidzie: Brańczyk - Kasperkiewicz (46. Gach), Biernat, Sochań - Pietraszkiewicz (62. Hirosawa), Urynowicz, Słomka (82. Smoliński), Sewerzyński, Kolanko (46. Sitek) - Szykawka (62. Martosz), Klisiewicz.
bb
Oceń artykuł:
40 18Komentarze 20
Daj cię im czas na regenerację...

Klauzula informacyjna ›