Prawdziwe wejście smoka Lucjana Klisiewicza dało Podbeskidziu komplet punktów. Rezerwowy napastnik potrzebował zaledwie kilkunastu minut, by dwukrotnie wpisać się na listę strzelców i przypieczętować zwycięstwo nad KKS-em Kalisz.

Pierwsza odsłona meczu nie zwiastowała sukcesu Podbeskidzia, bo to przyjezdni schodzili na przerwę w lepszych nastrojach. Wynik otworzył Jakub Jeleń, który wykorzystał jedną z nielicznych okazji w tej części gry. Prawdziwe widowisko rozpoczęło się po zmianie stron, kiedy Podbeskidzie ruszyło do ataku.

Kluczowy moment nastąpił w okolicach godziny gry, gdy w polu karnym sfaulowany został Maksymilian Sitek. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Marcin Biernat i zdobył gola. Remis nie zadowalał jednak gospodarzy, którzy po serii zmian przeprowadzonych przez trenera ruszyli do ataku.

Na kwadrans przed końcem dośrodkowanie Sitka na bramkę zamienił Lucjan Klisiewicz, w 79. minucie trzecie trafienie dołożył Czerwik, a w 85. minucie wynik ustalił Klisiewicz, zapisując na swoim koncie dublet.

Podbeskidzie Bielsko-Biała - KKS Kalisz 4:1 (0:1)
Bramki: Biernat (59' z karnego), Klisiewicz (74', 85'), Czerwik (79') - Jeleń (42')

Podbeskidzie: Forenc - Sochań, Biernat, Kizyma - Sitek, Takać , Kanach (46. Majsterek), Urynowicz (46. Słomka), Czerwik (80. Ściuk) - Tomczyk (60. Martosz), Górski (46. Klisiewicz).

bb