Rywalizacja o awans do finału Pucharu Polski pozostaje sprawą otwartą, choć po pierwszym starciu w Warszawie to gospodarze mogą odczuwać większą satysfakcję. Spotkanie Legii z Rekordem dostarczyło kibicom wielu zwrotów akcji.

Przez znaczną część pierwszej połowy wydawało się, że to podopieczni Jesusa Lopeza Garcii kontrolują boiskowe wydarzenia. Wynik otworzył Martin Dosa, który po podaniu od Miłosza Krzempka zachował zimną krew na szóstym metrze. Gospodarze zdołali jednak odpowiedzieć jeszcze przed przerwą.

Druga odsłona spotkania rozpoczęła się pomyślnie dla Rekordzistów, gdy Mikołaj Zastawnik zmusił rywala do błędu i samobójczego trafienia. Odzyskane prowadzenie najwyraźniej uśpiło czujność gości, którzy seryjnie tracili bramki po strzałach z dystansu. Przy golach dla Legii zabrakło agresywnego doskoku i lepszej komunikacji w defensywie. Rozmiary porażki w końcówce zmniejszył jeszcze Kacper Pawlus.

Rewanż z Legią w przyszłą środą w Bielsku-Białej. Wcześniej ligowy mecz z Piastem Gliwice.

Legia Warszawa – Rekord Bielsko-Biała 4:3 (1:1)
Bramki: Możejko (15'), Sylla (25'), Warszawski (27'), Tkaczenko (32') - Dosa (11'), Żmijiwskij (22', sam.), Pawlus (37')

Rekord: Kałuża – Dosa, Spellanzon, Varela, Kadu, Gustavo Henrique, Kenji, Budniak, Haraburda, Zastawnik, Krzempek, Pawlus, Wykręt, Florek.

bb