Zamurowana bramka i zabójcze skuteczność. Rekord zdemolował rywali, czas na Legię Warszawa
Ważne trzy punkty dopisał do swojego dorobku Rekord pokonując na wyjeździe ekipę Red Dragons. Choć pierwsza połowa była wyrównanym widowiskiem, w którym obie defensywy pracowały bez zarzutu, to goście zachowali więcej zimnej krwi.
Kluczowa okazała się akcja Edgara Vareli, który w 16. minucie odebrał piłkę rywalom i precyzyjnie dograł do Franco Spellanzona, a ten otworzył wynik niedzielnego spotkania. Druga odsłona meczu zaczęła się od błędu gospodarzy przy aucie, co bezlitośnie wykorzystał sam Varela, podwyższając prowadzenie.
Gospodarze ruszyli do odrabiania strat, jednak na ich drodze stanął kapitalnie dysponowany Michał Kałuża. Bielski golkiper bronił w nieprawdopodobnych sytuacjach, zatrzymując groźne strzały Mateusza Kosteckiego.
W końcówce spotkania trener miejscowych zdecydował się na manewr z wycofanym bramkarzem, co okazało się wodą na młyn dla Rekordzistów. Najpierw, w 37. minucie, sam Kałuża popisał się celnym strzałem przez całą długość boiska, a tuż przed końcową syreną wynik i wygraną Rekordu przypieczętował Spellanzon.
Red Dragons Pniewy – Rekord Bielsko-Biała 0:4 (0:1)
Bramki: Spellanzon (16', 40'), Varella (22'), Kałuża (37')
Rekord: Kałuża – Dosa, Spellanzon, Varela, Haraburda, Gustavo Henrique, Budniak, Kenji, Kadu, Pawlus, Krzempek, Wykręt, Florek.
bb
Oceń artykuł:
11 1