To miał być kolejny krok i formalność przed fazą play-off, a skończyło się ogromną niespodzianką i niedosytem. Siatkarki z Bielska-Białej, choć jechały do Mogilna w roli wyraźnych faworytek, musiały uznać wyższość gospodyń po tie-breaku.

Mecz od samego początku nie układał się po myśli podopiecznych trenera Bartłomieja Piekarczyka. Miejscowe narzuciły swoje warunki i niespodziewanie wygrały dwie pierwsze partie. Dopiero od trzeciego seta gra BKS zaczęła nabierać rytmu. Duża w tym zasługa zmian kadrowych. Kluczowy moment nastąpił w końcówce kiedy to świetne akcje Nikoli Abramajtys i Ljubicy Kecman pozwoliły przyjezdnym wrócić do gry.

Czwarta partia to absolutna dominacja przyjezdnych na starcie, które rozpoczęły od siedmiopunktowego prowadzenia. Wydawało się, że losy meczu zostały opanowane, jednak gospodynie nie zamierzały rezygnować. Wykorzystując błędy, doprowadziły do emocjonującej gry na przewagi. Ostatecznie to jednak as serwisowy Martyny Borowczak oraz ataki Aleksandry Gryki i Kertu Laak dały tie-breaka.

Piąty set był prawdziwą wojną nerwów. Bielszczanki na początku prowadziły, ale gospodynie, wspierane przez własną publiczność, grały ofiarnie w obronie i zdołały odwrócić losy seta. Gra toczyła się punkt za punkt, a przy zmianie stron to niżej notowane gospodynie były o krok z przodu. W dramatycznej końcówce BKS zdołał obronić kilka piłek meczowych, ale ostatnie słowo należało jednak do gospodyń.

Sokół&Hagric Mogilno – BKS Bostik ZGO Bielsko-Biała 3:2 (25:22, 25:21, 22:25, 25:27, 17:15) 

BKS: Gennari, Borowczak, Bozoki-Szedmak, Laak, Gryka, Abramajtys, Adamek (libero) oraz Michalewicz, Podlaska, Nowakowska, Suska (libero), Kecman.

bb

Zdjęcie: Karol Słomka/TauronLiga