Podbeskidzie wraca z Krakowa bez punktów po starciu, które mogło potoczyć się zupełnie inaczej. O końcowym wyniku meczu z Hutnikiem  zadecydowała jedna niefortunna sytuacja z pierwszej połowy spotkania i błąd Konrada Forenca.

Pierwsze minuty meczu nie zapowiadały kłopotów gości. Już w 7. minucie odważną próbą popisał się Krzysztof Kolanko, który zauważył wysuniętego bramkarza i uderzył z okolic koła środkowego, jednak piłka nie znalazła drogi do siatki. Drugą dobrą okazję w 29. minucie zmarnował Lucjan Klisiewicz.

Minutę później z gola mogli cieszyć się zawodnicy Hutnika. Po fatalnym błędzie Forenca piłkę przejął Kacper Prusiński i bezlitośnie wykorzystał prezent, umieszczając piłkę w siatce. Końcówka spotkania to desperackie próby podopiecznych trenera Marcina Włodarskiego, którzy niemal całym zespołem przenieśli się na połowę Hutnika. Najpierw, w 77. minucie, groźny strzał oddał Dalibor Takac, a dziesięć minut później Marcin Urynowicz huknął z dystansu, lecz tym razem na linii strzału stanął jeden z defensorów gospodarzy. 

Hutnik Kraków - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:0 (1:0)
Bramka: Prusiński (30')

Podbeskidzie: Forenc – Sochań (69' Kizyma), Biernat, Gach – Sitek, Kanach, Urynowicz, Kolanko, Słomka (58. Takać) – Tomczyk (69' Martosz), Klisiewicz (78' Górski).

bb