„Górale” zmiażdżyli ŁKS! Wejście smoka w końcówce i dublet Lucjana Klisiewicza
Podbeskidzie pewnie pokonało rezerwy ŁKS-u Łódź, a bohaterem spotkania został Lucjan Klisiewicz, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców po rzutach karnych. Wynik w doliczonym czasie gry ustalił wracający po urazie Maciej Górski.
Goście od początku narzucili rywalom swoje warunki, co szybko przyniosło efekt w postaci bramki Kamila Sochania, który w 8.minucie celnie główkował po rzucie rożnym. Choć gospodarze błyskawicznie wyrównali za sprawą trafienia Lenarda Szczygła, to piłkarze Podbeskidzia jeszcze przed przerwą odzyskali prowadzenie.
W roli głównej wystąpił Lucjan Klisiewicz, który pewnie wyegzekwował rzut karny podyktowany za faul na nim samym. Druga połowa to dalsza dominacja gości, mimo że Adrian Jurkiewicz obił poprzeczkę bramki ŁKS-u. Wynik podwyższył w 53. minucie niezawodny tego dnia Klisiewicz, który po raz drugi w tym spotkaniu nie pomylił się z jedenastego metra, tym razem po zagraniu ręką jednego z zawodników ŁKS-u.
Podopieczni trenera Marcina Włodarskiego kontrolowali przebieg zdarzeń do ostatniego gwizdka, a kropkę nad „i” postawił wprowadzony w samej końcówce Maciej Górski, który wrócił do gry po dłuższej kontuzji.
ŁKS Łódź - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:4 (1:2)
Bramki: Szczygieł (12') - Sochań (8'), Klisiewicz (27' z karnego, 52' z karnego), Górski (90')
Podbeskidzie: Forenc – Sochań, Kizyma, Gach – Sitek (90. Florek), Takać, Kanach, Urynowicz, Czerwik (60. Ściuk) – Tomczyk (69. Martosz), Klisiewicz (90. Górski).
bb
Oceń artykuł:
78 12
I środek tabeli lub niżej to normalny zespół który potrafi grać w piłkę.
My musimy punktować w każdym meczu.
I patrzyc w przód, nie w tył.
Mądre przygotowanie , odmłodzenie ja wiem że nie jeden powie to tylko wypożyczenia, ale na tym etapie gdzie powoli wychodzimy na prostą finansowo może to jest droga dla nas. Stać nas by zagrać w I lidze.
Wróćmy tam jak nie w tym to w następnym sezonie