To był prawdziwy pokaz siły Podbeskidzie, które nie pozostawiły złudzeń rezerwom Śląska Wrocław, aplikując gospodarzom aż pięć bramek. Podopieczni trenera Marcina Włodarskiego od pierwszej do ostatniej minuty kontrolowali przebieg widowiska.

Festiwal strzelecki rozpoczął się już w 6. minucie spotkania. Oskar Tomczyk został sfaulowany w polu karnym, a do rzutu karnego podszedł kapitan Marcin Biernat i pewnym strzałem wyprowadził gości na prowadzenie. Podwyższył w 41. minucie Wojciech Słomka, który popisał się uderzeniem z dystansu.

Tuż przed gwizdkiem mógł paść trzeci gol, ale Lucjan Klisiewicz w sytuacji sam na sam trafił w słupek. Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie i w 50. minucie błąd obrońcy wykorzystał aktywny tego dnia Tomczyk. Siedem minut pozyskany zimą napastnik popisał się asystą , a Klisiewic wpakował piłkę do siatki.

Dzieła zniszczenia dopełnił w 66. minucie Miłosz Kozik, zamieniając mecz w prawdziwy pogrom. Choć w końcówce spotkania gospodarze próbowali ratować honor, a Oskar Wojtczak trafił z rzutu wolnego w poprzeczkę, to Podbeskidzie mogło świętować efektowne zwycięstwo z czystym kontem.

Śląsk Wrocław II – Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:5 (0:2)
Bramki: Biernat (6' z karnego), Słomka (41'), Tomczyk (50'), Klisiewicz (57'), Kozik (66')

Podbeskidzie: Forenc – Kizyma, Biernat, Kozik (67. Gach) – Sitek, Słomka (46. Takać), Kanach, Urynowicz, Kolanko (67. Czerwik) – Tomczyk (74. Bieroński), Klisiewicz (60. Florek).

bb