Wysokie zwycięstwo Podbeskidzia w próbie generalnej. GKS Katowice rozbity przy Bukowej
Podbeskidzie wygrywa w ostatnim sparingu przed startem rundy wiosennej z GKS-em Katowice, aplikując drużynie ekstraklasy aż cztery bramki. Wbrew pozorom Rafał Górak przeciwko drugoligowcowi nie wystawił całkowicie rezerwowego składu.
W drużynie GKS-u wystąpili piłkarze, którzy zagrała w mniejszym wymiarze z Legią Warszawa. Na murawie pojawili się Ilia Shkuryn, Damian Rasak, Erik Jirka, Konrad Gruszkowski, Eman Marković czy Adrian Błąd.
Podbeskidzie od pierwszego gwizdka „usiadło” na rywalu pressingiem, nie pozwalając faworytom na złapanie oddechu. Strzelanie zaczęło się już po kwadransie. Krzysztof Kolanko najwyraźniej polubił rajdy do środka boiska i niemal skopiował swój wyczyn z meczu ze Stalą Stalowa Wola strzelając gola po ziemi. Kwadrans później podwyższył Wojciech Słomka, który strzałem przy słupku trafił do siatki.
Po przerwie piłkarze Marcina Włodarskiego potrzebowali zaledwie 120 sekund, by zamknąć mecz. Najpierw Oskar Tomczyk wzorowo zamknął centrę Kolanki, a chwilę później kibice Dalibor Takac podszedł do rzutu wolnego i uderzył tak, że bramkarzowi GKS-u pozostało jedynie odprowadzić piłkę wzrokiem.
Gospodarze odpowiedzieli dopiero w końcówce, i to po prezencie od debiutanta. Kamil Sochań niefortunnie zagrał ręką w polu karnym, a do piłki podszedł Adrian Błąd i pewnie zamienił „jedenastkę” na gola.
GKS Katowice - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:4 (0:2)
Bramki: Błąd (65' z karnego) - Kolanko (16'), Słomka (32'), Tomczyk (52'), Takać (54')
Podbeskidzie: Forenc (60. Brańczyk) - Kozik (46. Gach), Biernat (46. Majsterek), Kizyma (46. Sochań) - Sitek (75. Tomczyk), Urynowicz (46. Takac), Kanach (60. Kizyma), Słomka (75. Kanach), Kolanko (60. Ściuk) - Tomczyk (60. Florek), Klisiewicz (60. Bieroński).
bb
Oceń artykuł:
55 11