To był mecz dla ludzi o mocnych nerwach. W zaległym spotkaniu BKS pokonał ITA TOOLS Stal Mielec. Choć gospodynie były faworytkami, na boisku widać było ogromne zmęczenie – dla bielskich siatkarek był to czwarty mecz w ciągu tygodnia.

Początek środowego spotkania rozgrywanego w hali pod Dębowcem nie zwiastował sukcesu. Mimo prowadzenia w pierwszym secie, ambitne zawodniczki z Mielca zdołały odrobić straty i wygrały premierową odsłoną. Druga partia to prawdziwy dreszczowiec – podopieczne trenera Bartłomieja Piekarczyka roztrwoniły wysoką przewagę, broniły piłek setowych, by ostatecznie wygrać wojnę nerwów na przewagi.

Gdy w trzecim secie Stal ponownie objęła prowadzenie w meczu zapachniało małą sensacją. Na szczęście zawodniczki z Bielska-BIałej po raz kolejny w tym sezonie pokazały charakter. W czwartym secie koncertowo zagrały środkowe Aleksandra Gryka i Marta Orzyłowska, które przyczyniły się do doprowadzenia do remisu.

Tie-break, mimo sędziowskich kontrowersji i nerwowej końcówki, należał do gospodyń. Decydujący cios zadała Kertu Laak, pieczętując wygraną. Choć zawodniczki BKS w ostatecznym rachunku straciły jeden punkt, w kontekście wycieńczenia fizycznego i gry z jedną rozgrywającą, to zwycięstwo smakuje wyjątkowo dobrze.

BKS Bostik ZGO Bielsko-Biała – ITA TOOLS Stal Mielec 3:2 (23:25, 30:28, 22:25, 25:20, 15:13)

BKS: Orzyłowska, Borowczak, Laak, Gryka, Nowakowska, Michalewicz, Suska (libero) oraz Bozoki-Szedmak, Podlaska, Abramajtys, Kecman.

bb