Za piłkarzami Podbeskidzia pracowite dni. Podopieczni trenera Marcina Włodarskiego w ciągu niespełna 48 godzin rozegrali dwa sparingi. W obu piłkarze musieli gonić wynik, a w kadrze meczowej zabrakło Marcina Biernata i Bartosza Martosza.

Choć wyniki schodzą w okresie przygotowawczym na drugi plan, szkoleniowiec „Górali” nie kryje zadowolenia z postawy swojego zespołu w obu sparingach, jednocześnie trzeźwo oceniając braki kadrowe.

Weekend rozpoczął się od starcia z trzecioligowcem z Goczałkowic, wygranego przez Podbeskidzie po dwóch trafieniach zdobytych w samej końcówce. Dla sztabu szkoleniowego była to przede wszystkim okazja do sprawdzenia zaplecza i młodych talentów. - To duże doświadczenie dla naszych młodych zawodników, którzy wyszli od pierwszej minuty. Pokazuje im to, w którym są miejscu i ile jeszcze pracy ich czeka – ocenił szkoleniowiec, dodając, że liczy na jeszcze więcej spokoju w poczynaniach swoich wychowanków.

Prawdziwy test przyszedł w sobotę w Myślenicach, gdy Podbeskidzie na naturalnej murawie zremisowało z Wisłą Kraków. Mimo że pierwszoligowiec był dzień po meczu ligowym, w sparingu wystawił bardzo silne zestawienie. – Przeciwnik z wysokiej półki. Wystawili bardzo mocny zespół, podeszli do tego bardzo poważnie. Myślę, że niejednego z tych zawodników chciałyby kluby z ekstraklasy – zauważył trener.

Szkoleniowiec zwrócił uwagę na powtarzający się schemat – jego drużyna po raz trzeci z rzędu musiała gonić wynik. Choć cieszy go fakt, że zespół potrafi odrabiać straty, zaznaczył stanowczo, że jest to do poprawy. 

Wśród zawodników, którzy zebrali po weekendzie sporo pochwał, znalazł się Miłosz Kozik. Obrońca wyglądał solidnie i imponował spokojem w wyprowadzeniu piłki. – Staramy się, żeby transfery, które do nas przychodzą, to nie były uzupełnienia, a wzmocnienia. Jest nas na pewno dużo mniej niż w tamtej rundzie, natomiast ta jakość jest wysoka i w tym kierunku idziemy – mówił trener Włodarski.

Cieniem na udanym weekendzie kładzie się sytuacja zdrowotna w zespole. Kibiców martwi przede wszystkim nieobecność Marcina Biernata. Kapitan drużyny był blisko powrotu, jednak uraz mięśniowy dał o sobie znać ponownie.  – Już w tamtym tygodniu wydawało się, że jest dużo lepiej, wrócił do treningów, natomiast znowu poczuł ten mięsień – wyjaśnił Włodarski. Podobne problemy ma również Bartosz Martosz.

bb