Choć kibice zgromadzeni w Wadowicach nie doczekali się bramek, intensywność spotkania mogła się podobać. Rekord zremisował z Sandecją Nowy Sącz w meczu, w którym trener Piotr Tworek znów przyglądał się testowanym piłkarzom.

Sobotnie starcie nie było typowym „meczem przyjaźni” czy nudnym badaniem sił. Od pierwszych minut widać było, że żaden z zespołów nie zamierza chować atutów do kieszeni. Spotkanie toczyło się w przyzwoitym tempie, choć obu ekipom brakowało skuteczności.  Najlepszą okazję zmarnował Wojciech Łaski, który po precyzyjnej centrze Michała Śliwki nie trafił w światło bramki z dogodnej pozycji.

Po przerwie obraz gry uległ zmianie. Inicjatywę przejęli zawodnicy Sandecji, zamykając Rekord na własnej połowie. W tym okresie kilkoma udanymi interwencjami musieli wykazać się bielscy defensorzy, a Krzysztof Żerdka popisał się kapitalnym, instynktownym refleksem przy groźnie bitym rzucie wolnym.

Ostatecznie w spotkaniu żadne bramki nie padły. – Na pewno na plus zapiszemy fakt, że zagraliśmy na zero z tyłu oraz to, że wystąpiliśmy dwoma jedenastkami, w których znaleźli się wychowankowie, młodzieżowcy, po trzech w każdej połowie – mówił cytowany przez stronę klubową trener Piotr Tworek.

Sandecja Nowy Sącz – Rekord Bielsko-Biała 0:0 

Rekord: Kaczorowski – Pawłowski, Boczek, Sobociński, Mazurek - Ściślak, Gibiec, Śliwka, Ciućka, Łaski - Testowany oraz Żerdka, Żyrek, Wrona, Karwel, Poznański, Wyroba, Soszyński, Tekieli, Testowany, Kasprzak, Świderski, Klichowicz, Sapiński.