Przygotowania zespołu Podbeskidzia do rundy wiosennej nabierają tempa, ale nie obyło się bez komplikacji. Jak już informowaliśmy, podczas sobotniej gry wewnętrznej z boiska przedwcześnie zszedł Marcin Biernat. Obrońca doznał bolesnego urazu.

Piłkarskie sparingi, zwłaszcza te wewnętrzne, często obfitują w twardą, męską walkę. Przekonał się o tym Marcin Biernat, który po jednym ze starć w polu karnym drużyny przeciwnej zszedł z boiska.

Diagnoza lekarzy potwierdziła najgorszy scenariusz - środkowy obrońca doznał złamania nosa, ale na szczęście bez przemieszczenia kości. Mimo bolesnego urazu, 33-letni obrońca pokazał charakter, z którego znany jest na ligowych boiskach. Obrońca nie zamierza robić sobie dłuższej przerwy w kluczowym momencie przygotowań i już po weekendzie zawodnik wrócił do normalnych zajęć z drużyną.

W związku z urazem Biernat przez kilka tygodni będzie musiał występować w specjalistycznej masce ochronnej. Ma ona zabezpieczyć zrastającą się kość przed kolejnymi urazami mechanicznymi, na które środkowi obrońcy są szczególnie narażeni podczas walki w powietrzu i w polu karnym.

Doświadczony stoper od momentu dołączenia do zespołu Podbeskidzia latem 2024 roku jest kluczową postacią zespołu. W tym sezonie rozegrał 18 spotkań ligowych, w których zdobył cztery bramki.

bak