To było zasłużone zwycięstwo - stwierdził po niedzielnym meczu trener Dariusz Rucki. Rekord przełamał serię pięciu spotkań bez wygranej i wydostał się ze strefy spadkowej. - Przegraliśmy derby i to na pewno bardzo boli - mówił Krzysztof Brede.

Były to trzecie derby Bielska-Białej na szczeblu centralnym i niewątpliwie najbardziej emocjonujące. Nie brakowało w nich goli, świetnych interwencji i kapitalnej oprawy z udziałem pirotechniki, o którą zadbali ultrasi Podbeskidzia. Klub w trakcie derbów świętował jubileusz 30-lecia istnienia.

- Cieszę się, że jestem uczestnikiem takich meczów derbowych, bo to jest zawsze coś fajnego dla Bielska-Białej. Tym bardziej cieszę się, że wygraliśmy, i tym bardziej cieszę się, że to zwycięstwo było zasłużone - mówił po spotkaniu trener Dariusz Rucki. - Oczywiście możemy odbijać piłeczkę, że w końcówce „młody” (Wiktor Żołneczko - red.) obronił dwie piłki, ale my też mieliśmy okazję na to, żeby szybciej zamknąć mecz - dodawał i słusznie zwrócił uwagę, że gol Maciej Górskiego padł po „dwumetrowym spalonym”.

- Na pewno nie takiego wyniku oczekiwaliśmy, nie tak planowaliśmy. Przegraliśmy derby i to na pewno bardzo boli - mówił trener Krzysztof Brede, który przyczyn porażki upatrywał m.in. w bardzo szybko straconym golu, który dodał wiary gościom i podciął skrzydła Podbeskidziu. Czego zabrakło, by wygrać?

- Skuteczności. My stworzyliśmy bardzo dobre sytuacje, ale albo bronił bramkarz, albo nie trafialiśmy. Myślę, że to był taki mecz bardzo dobry taktycznie, w którym i my wiedzieliśmy, kiedy atakować wysoko i kogo atakować, gdzie szukać pomyłek przeciwnika, i Rekord wiedział, jak nas wyblokować - mówił Brede.

bak