61 sekund zabrakło drużynie Rekordu, by w meczu z beniaminkiem sięgnąć po zwycięstwo, a do 36. minuty gospodarze prowadzili różnicą aż trzech bramek. Był to drugi remis siedmiokrotnych mistrzów Polski w dwóch ostatnich spotkaniach.

W środę Rekord dominował, ale tylko zremisował z Ruchem Chorzów, a w sobotę zespół z Cygańskiego Lasu pogubił się w samej końcówce spotkania z Futsal Świecie. Gospodarze objęli prowadzenie w 3. minucie po bramce Franco Spellanzona, ale na sekundy przed przerwą dali sobie strzelić wyrównującego gola.

Po zmianie stron wydawało się, że Rekord złapał właściwy rytm. Na prowadzenie biało-zielonych znów wyprowadził Spellanzon, a kolejne gole dołożyli Michał Marek i Martin Dosa. Słowak w 36. minucie znów wpisał się na listę strzelców, ale trafiając do własnej bramki, a beniaminek ze Świecia ruszył do ataku, zdobywając w samej końcówce dwa kolejne gole i pozbawiając drużynę z Bielska-Białej zwycięstwa.

Na słabszą dyspozycję Rekordu z pewnością wpływ mają kontuzje. Z powodu urazu zagrać nie mogli Miłosz Krzempek, Kacper Pawlus, Mikołaj Zastawnik, a na początku meczu z kontuzją zszedł Paweł Budniak.

Rekord Bielsko-Biała - Futsal Świecie 4:4 (1:1) 
Bramki: Spellanzon (3’, 25’), Marek (25’), Dosa (26’) - Inacio (20’), Dosa (36’ sam.), Elsner (38’ z karnego), Davidson (39’)

Rekord: Kałuża - Dosa, Spellanzon, Budniak, Marek, Gustavo Henrique, Kadu, Ivanković, Haraburda, Florek.

bb