Druga porażka z rzędu. „Nie da się wygrać meczu, grając tak odmienne dwie połowy”
Pierwszą domową porażkę w tym sezonie i drugą z rzędu poniósł w sobotę Rekord. Postawa drużyny w trzech ostatnich spotkaniach zamazuje dobry start nowego sezonu, a zespół w ligowej tabeli osunął się z miejsc barażowych w strefę spadkową.
Jedyny gol w sobotnim spotkaniu padł trzy minuty przed przerwą. W zamieszaniu podbramkowym Przemysław Zdybowicz skierował piłkę do bramki Wiktora Kaczorowskiego, który wrócił do składu po kontuzji pleców. W drugiej odsłonie Rekord dążył do wyrównania, ale miał wyraźny problem z kreowaniem sytuacji podbramkowych. Jeśli już do nich dochodził, to dobrze w bramce spisywał się Maciej Krakowiak.
- Nie da się wygrać meczu, grając tak odmienne dwie połowy. Pierwsza była fatalna w naszym wykonaniu, byliśmy nerwowi, bojaźliwi, ale największe mam pretensje o brak charakteru - mówił trener Dariusz Rucki.
Jego zdaniem, problem leży także w stracie kapitana Konrada Karety. Środkowy obrońca zerwał więzadła krzyżowa w pierwszej połowie meczu z Wartą Poznań. Od tamtej pory zespół stracił osiem bramek.
Rekord Bielsko-Biała - KKS 1925 Kalisz 0:1 (0:1)
Bramka: Zdybowicz (42')
Rekord: Kaczorowski - Pawłowski, Boczek, Wrona (80. Kasprzak), Żyrek - Ryś (46. Ściślak), Wyroba, Ciućka, Tekieli (46. Śliwka), Klichowicz (46. Łaski) - Świderski.
bb
Oceń artykuł:
10 36Komentarze 5
