Udana inauguracja w bielskiej hali. Pół tuzina goli zobaczyliśmy dopiero po przerwie
W piątkowy wieczór po drugie zwycięstwo w tym sezonie sięgnął Rekord. Żadnych goli i niewiele emocji dostarczyła pierwsza część piątkowego spotkania. Po przerwie strzelanie rozpoczął Martin Dosa, a kibice zobaczyli aż sześć bramek.
Pierwsza dwadzieścia minut upłynęło bez goli. Najbliższej trafienia był w 9. minucie Franco Spellanzon, który trafił w słupek. Pod koniec pierwszej odsłony 10-metrowy rzut karny mieli goście, ale nie pokonali Michała Kałuży. Drugą część meczu otworzyła świetna okazja Kadu, a po chwili wynik otworzył Michał Marek.
Minęło kolejnych kilkadziesiąt sekund i było już 2:0, gdy dogranie z narożnika boiska Pawła Budniaka na bramkę zamienił Spellanzon. Trzecie trafienie Rekordu było autorstwa Martina Dosy, a całą akcję zapoczątkował daleki wyrzut piłki przez Kałużę i świetne zgranie piłki Marka.
Goście odpowiedzieli golem w 30. minucie, gdy po stałym fragmencie do bramki Rekordu trafił Remigiusz Spychalski, ale ich radość szybko zmąciło błyskawicznie uderzenie z dystansu i gol autorstwa Grzegorza Haraburdy. Ostatnie słowo należało do FC Reiter Toruń - rozmiary porażki zmniejszył Kevin Kollar.
Rekord Bielsko-Biała - FC Reiter Toruń 4:2 (0:0)
Bramki: Marek (23'), Spellanzon (24'), Dosa (28'), Haraburda (30') - Spychalski (30'), Kollar (33')
Rekord: Kałuża - Gustavo Henrique, Zastawnik, Budniak, Kadu, Dosa, Spellanzon, Ivanković, Marek, Haraburda, Florek, Ślęzak.
bb
Oceń artykuł:
19 5