Sędzia z Bielska-Białej w ogniu krytyki. Uznał bramkę, której nie było - foto
Ten błąd kosztował zespół Stali Stalowa Wola utratę dwóch punktów. Arbiter główny sobotniego spotkania uznał gola dla Podhala Nowy Targ, choć piłka nie przekroczyła linii bramkowej. Za tą decyzję na sędziego z Bielska-Białej sypią się gromy.
Do przerwy po golu Dawida Wolnego prowadziła Stal. Po zmianie stron doszło do nie tyle kontrowersji, co jak pokazały powtórki, olbrzymiego błędu. Gol dla Podhala został uznany po tym jak Bartosz Kurzeja uderzył na bramkę Stali, a piłka po rękach bramkarza trafiła w poprzeczkę i spadła na linię bramkową.
Sędzia liniowy błędnie zasygnalizował, że przekroczyła ją całym obwodem, a arbiter główny uznał gola. W rzeczywistości tak jednak nie było. „Przegląd Sportowy” uznanie gola nazywa „skandalem”, a mniej nadające się do publikacji komentarze publikują w mediach społecznościowych fani klubu ze Stalowej Woli.
Arbitrem głównym spotkania był Piotr Szypuła z Bielska-Białej, jednak uczciwie przyznać trzeba, że sędzia uznał gola na wyraźny sygnał arbitra liniowego. W spotkaniach drugiej ligi nie ma systemu VAR.
bb
Oceń artykuł:
20 15