Z bagażem trzech goli schodzili na przerwę piłkarze Podbeskidzia, którzy na wyjeździe zmierzyli się ze Stalą Stalowa Wola. Spadkowicz z pierwszej ligi odniósł zasłużone zwycięstwo, a ozdobą meczu był gol z połowy boiska Maksymiliana Hebla.

Podbeskidzie nie dojechało na pierwszą połowę. Bramkę straciło już w 8. minucie, gdy Dawid Ściuk zostawił za dużo swobody na skrzydle Patrykowi Zausze, a Jakub Kendzia ubiegła Daniela Dziwniela i z kilku metrów wpakował piłkę do bramki. Drugi gol padł po rzucie rożnym i strzale „na raty” Damiana Oko.

Trzecie trafienie to gol z połowy boiska Maksymiliana Hebla. Pomocnik już raz pokonał tak Konrada Forenca - w październiku ubiegłego roku, gdy był piłkarzem Resovii. Wtedy zespół z Bielska-Białej odrobił straty w drugiej połowie i wywiózł remis. Teraz w 57. minucie stracił kolejnego gola po stałym fragmencie gry. 

Rozmiary porażki zmniejszali po strzałach głową Maciej Górski i Lucjan Klisiewicz, ale w szóstej minucie doliczonego czasu przed polem karnym wywrócił się Łukasz Kabaj, a piątego gola strzelił Krystian Lelek.

Stal Stalowa Wola - Podbeskidzie Bielsko-Biała 5:2 (3:0)
Bramki: Kendzia (9'), Oko (20'), Hebel (45'), Zaucha (57'), Lelek (90') - Górski (60'), Klisiewicz (80')

Podbeskidzie: Forenc - Ściuk (50. Kabaj), Biernat, Majsterek, Dziwniel - Martosz (46. Zawada), Taklać (46. Urynowicz), Kizyma, Szumilas (46. Górski), Sitek (67. Bujan) - Klisiewicz.

bb