Nie doszedł do skutku dzisiejszy mecz Rekordu ze Świtem Szczecin. Po opadach deszczu murawa była mocno nasiąknięta wodą, ale obie drużyny były gotowe wybiec na boisko i grać zgodnie z planem. Innego zdania był sędzia, który odwołał mecz.

Pierwotnie spotkanie miało rozpocząć się o godz. 14.30. Najpierw opóźniono go o pół godziny, a później o kolejne dwa kwadranse. Ostatecznie jednak sędzia Arkadiusz Nestorowicz mecz... odwołał.

Dla zespołu Świtu Szczecin to strata rządu 30 tys. zł. - 1200 km wycieczka - pisze klub. Jak przekazano nam w drużynie, piłkarze byli gotowi grać. Wybiec na murawę chciała także drużyna Rekordu. Z obu drużyn słyszymy, że nic przeciwko grze nie miał delegat. - To sędzia wymyślał - słyszymy w jednym i drugim klubie. 

- Byliśmy gotowi zostać do jutra, ale też nie - mówią w Świcie, ale na taki termin nie zgodził się Rekord, bo deszczowa pogoda zapowiadana jest także po weekendzie. Zespół ruszył w drogę powrotną do Szczecina i czeka na decyzję PZPN. Nie wiadomo, kiedy mecz może zostać rozegrany. - Czekamy co dalej, ale my kiedyś w analogicznej sytuacji dostaliśmy walkower - mówią w zespole beniaminka z Pomorza Zachodniego.

bak