Pierwsza porażka, która komplikuje sytuacje. W sobotę mecz o wszystko z faworytem
To była lekcja futsalu i pierwsza porażka Rekordu w tegorocznych rozgrywkach Ligi Mistrzów. Naszpikowany zawodnikami z Brazylii mistrz Kazachstanu losy spotkania rozstrzygnął do przerwy. Na parkiecie szalał Dedezinho - autor czterech goli.
Pierwszy gol padł w 6. minucie po stracie Stefana Rakicia. W odpowiedzi świetnie w bramce FC Semey spisał się bramkarz, który obronił strzały Mikołaja Zastawnika i Matheusa. Rozjuszony zespół z Kazachstanu odpowiedział w najlepszy sposób - zdobywając do przerwy dwa gole i praktycznie „zamykając” mecz.
Po przerwie mistrz Polski za wszelką cenę chciał zdobyć gola, ale mistrz Kazachstanu prezentował się doskonale w defensywie, a z przodu wciąż skuteczny był Dedezinho, który ustrzelił cztery gole.
Rekord z trzema punktami zajmuje trzecie miejsce w grupie. Prowadzi z kompletem punktów Illes Balears Futsal Palma, z którym mistrz Polski zagra w sobotę (godz. 19.30). Szanse na awans są matematyczne.
FC Semey - Rekord Bielsko-Biała 5:0 (3:0)
Bramki: Dedezinho (6', 14', 34', 39'), Candido (20')
Rekord: Iwanek - Rakić, Matheus, Zastawnik, Panes, Gustavo Henrique, Dela, Budniak, Marek, Surmiak, Krzempek, Pawlus, Kubik, Nawrat.
bb
Oceń artykuł:
8 5