Szybka porażka w lodowatej hali. Rezerwowe stały opatulone w kurtki
Nie tak miał wyglądać wyjazdowy mecz BKS Bostik ZGO z rumuńskim CSO Voluntari 2005 w rozgrywkach Ligi Mistrzyń. Gospodynie w trzech setach pokonały zawodniczki z Bielska-Białej. Sam mecz rozgrywany był w hali, w której było przeraźliwie zimno.
Faworytem meczu wydawał się BKS, który w pierwszej kolejce pokonał mistrzynie Niemiec, a rumuński zespół przegrał z wicemistrzyniami Włoch. Początek meczu należał do przyjezdnych, które z biegiem wydarzeń na parkiecie oddały inicjatywę rywalkom. CSO sięgnęło po wygraną w pierwszej odsłonie meczu.
W drugim secie gospodynie szybko odskoczyły na kilka punktów, a trener Bartłomiej Piekarczyk rotował składem. To nie pomogło. W trzeciej partii wyrównana walka trwał mniej więcej do połowy seta. Potem mistrzynie Rumunii odskoczyły na kilka punktów i sięgnęły po zwycięstwo w całym spotkaniu. W zespole BKS najskuteczniejsza była Martyna Borowczak, który zapisała na swoim koncie 12 punktów.
Kibice w hali w Bukareszcie siedzieli w kurtkach, a gospodynie grały w rajtuzach i miały koszulki z długimi rękawami. Siatkarki z Bielska-Białej były ubrane normalnie, ale rezerwowe stały w... kurtkach.
CSO Voluntari 2005 - BKS Bostik ZGO Bielsko-Biała 3:0 (25:21, 25:17, 25:23)
BKS: Nowicka, Pacak, Borowczak, Laak, Piasecka, Orzyłowska, Drabek (libero) oraz Geiko, Szewczyk, Angelina, Janiuk.
bb
Zdjęcie: CEV
Oceń artykuł:
7 37Komentarze 1
