Nie udało się dotrzeć do głów piłkarzy - tak przyczyny spadku z ligi ocenił po meczu z Miedzią trener Jarosław Skrobacz. Na ławce w Legnicy miał tylko sześciu rezerwowych. Wspomniana szóstka piłkarzy to sześciu… młodzieżowców.

- Trudno mi ten mecz ocenić i się o nim na gorąco wyrazić. Mógłbym powiedzieć, że to, co się stało, w ogóle mnie nie dziwi pod kątem nastawienia mentalnego. Przyjechaliśmy w mocno okrojonym składzie, większość liderów, 85-90 proc. tego zespołu, jest już myślami gdzieś indziej, im się kończą umowy i zastanawiają się, gdzie będą grać za miesiąc - mówił Skrobacz, a w meczu zabrakło m.in. najlepszego strzelca Bartosza Bidy.

Napastnik, który w tym sezonie grał także jako lewy skrzydłowy w tym sezonie zdobył siedem goli, ale od pewnego czasu narzeka na uraz i nie trenuje. Z powodu urazu niedostępny był także obrońca Jan Hlavica a za kartki pauzował kapitan Daniel Mikołajewski. W tej sytuacji w kadrze meczowej znalazł się tylko jeden stoper - Matej Senić, a jego katastrofalna postawa przyczyniła się do utraty dwóch goli.

Podbeskidzie po straceniu sześciu bramek w poniedziałkowym meczu stało się drugą najgorszą defensywą w lidze. - Miedź miała olbrzymią swobodę, grało się im łatwo, przyjemnie, ładna pogoda, piękna płyta, więc wszystko sprzyjało. Myślę, że jest jakaś przyczyna, że Podbeskidzie jest w miejscu, w którym jest.

bb