- Chcieliśmy bić się o awans do końca, ale ta strata punktów nas do tego nie przybliży. Przy czterech zwycięstwach możemy jeszcze o czymś myśleć - mówi Rafał Leszczyński.

- Dwanaście punktów w czterech spotkaniach jest nadal realne, ale i to nie daje nam pewności na awans. Mamy ten minus, że nie wszystko zależy od nas bo jak wiadomo z zespołami z góry mamy gorszy bezpośredni bilans. Przed meczem zdawaliśmy sobie sprawę, że GKS może stworzyć zagrożenie po stałych fragmentach gry albo szybkich kontratakach.

- Nawet statystki pokazują, że Tychy strzeliły blisko 20 bramek w ten sposób po dobrze rozegranych wolnych czy rożnych. Tym bardziej boli to, że rozmawiamy o takich sprawach przed meczem, a później na boisku się do tego nie stosujemy. Teraz możemy gdybać, że przy zwycięstwie mielibyśmy 49 punktów i punkt straty do miejsca premiowanego awansem. Nie pozostaje nam nic innego jak walczyć w czterech ostatnich spotkaniach, pokazać zaangażowanie do końca i liczyć że Bóg da nam trochę szczęścia.

Foto: TSP

db