Rundę kończy na podium
Wczorajszy mecz był siedemnastym spotkaniem Podbeskidzia pod wodzą Jana Kociana. Gdyby zsumować tylko ten okres pracy bielski zespół byłby w tym momencie na podium.
Jan Kocian na początku października zastąpił w Bielsku-Białej Dariusza Dźwigałę. W momencie gdy przejmował zespół Podbeskidzie zajmowało jedenaste miejsce w tabeli i miało spory problem z wygraniem spotkania na własnym stadionie. Pod wodzą słowackiego trenera bielska drużyna rozegrała wczoraj siedemnaste spotkania. Zdobyła w nich 31 punktów, co daje średnią nieco ponad 1,8 pkt na spotkanie.
Od momentu przejęcia drużyny przez Słowaka zespół z Rychlińskiego tylko dwa razy zaznał goryczy porażki (mecz z Olimpią Grudziądz i Wigrami Suwałki). Dzięki temu w umownej tabeli "Podbeskidzia Kociana" zajełoby trzecie miejsce za Sandecją Nowy Sącz i wspomnianą Olimpią (ta ma jedno spotkanie rozegrane więcej, ale jej przewaga wynosi pięć punktów).

źródło: 90minut.pl
db
Komentarze 14
Szkoda, że nie wykorzystano wyjątkowo dziwnej (słabej) tego sezonowej pierwszej ligi.
A nie, przepraszam, jeszcze jest mecz GieKSa – Sandecja. Ale mimo to i tak więcej chyba w rękach zwłaszcza Olimpii.
Zresztą – kto awansuje, to i tak ciaptok będzie. Takiego sezonu w ogólnopolskiej I lidze nie było od ponad 25 lat...
Szczerze? Na pięć kolejek przed końcem bardziej było prawdopodobne utrzymanie się Podbeskidzia w pamiętnym sezonie 2012/2013 niż teraz awans. Co innego, gdyby GieKSa i Zagłębie grały jeszcze ze sobą albo któryś z nich z Sandecją. Ale tego już nie będzie. Wielkim wyczynem po przeciętnej jesieni (bardzo dobrej na wyjeździe, tragicznej u siebie) będzie nawet trzecie lub czwarte miejsce.
Wierzyć można, ale szanse nadal są naprawdę małe. Trudno sobie wyobrazić, że TSP żadnego meczu nie przegra. A przy porażce szanse są już mikroskopijne. To już bardzo dużo, że udało się tyle punktów odrobić. Problem w tym, że Podbeskidzie spośród drużyn wyżej w tabeli gra tylko z Sandecją, której na 99% już nie dogoni. Musi chyba liczyć, nawet przy pięciu zwycięstwach, na Olimpię i Wigry.
Nie chcę być złym prorokiem, ale wydaje mi się, że zabraknie ostatecznie 3–5 pkt. Trzeba było grać u siebie jesienią. Zresztą czy nie byłby dość kuriozalny awans drużyny, która nie potrafi wygrać u siebie przez całą rundę...? Szkoda byłoby o tyle, że ten sezon jest tak nienormalny, że awans wywalczą zespoły z naprawdę średnim dorobkiem. Może się skończyć tak, że tylko jedna drużyna będzie miała na koniec 60 pkt! Taka Flota dwa razy nie awansowała mając znacznie więcej, Wisła Płock skończyła dwa lata temu na 3. miejscu z 69 pkt...
W braki licencji nie wierzę, no chyba że Sandecja wewnętrznie odpuści wszystkie mecze ale to już konfabulacje, bo nawet jeżeli by potrzebowała pół roku na dostosowanie stadionu to jest w stanie grać kilka pierwszych meczy na wyjazdach a pozostałe na wynajętym obiekcie, co prawda poszłaby na to prawie cała premia z Canalu, ale docelowo i tak wyszliby na plus
Licząc tylko mecze od na wiosnę to wygląda jeszcze lepiej : Sandecja 24 pkt, My- 21, Olimpia Grudziądz 18, Wigry 15 Katowie 12, A od 1 kwietnia liczymy się tylko My 16 pkt i Sandecja 15, trzecie z tej grupy są Katowice 10, pozostali po 9.
MY w tym okresie przegraliśmy tylko pierwszy mecz z Wigrami, Sandecja dwa. Szkoda dwóch głupich remisów, gdzie punkty mieliśmy podane na tacy, a nie skorzystaliśmy. Wtedy bylibyśmy liderami wiosny i bylibyśmy na trzecim miejscu w tabeli ligowej- drugie przegrywając tylko bilansem bezpośrednich meczów.
Wniosek: ewentualny stracony sezon w 100% idzie na barki zarządu , a głównie pana prezesa, który jeżeli nie awansujemy a szanse na to są iluzoryczne, mam nadzieję że zostanie po sezonie rozliczony ze swoich głupich decyzji czy to personalnych czy organizacyjnych

Klauzula informacyjna ›