Marsz w górę tabeli
Szymon Lewicki poprowadził bielski zespół do kolejnej wygranej nad Zniczem Pruszków. Było to czwarte trafienie wiosną napastnika wypożyczonego z Arki Gdynia.
Podbeskidzie przed przerwą na prowadzenie wyprowadził Szymon Lewicki. Na bramkę gości strzelał Michał Janota, ale Piotr Misztal sparował uderzenie pomocnika "Górali". Najszybciej do piłki doskoczył napastnik gospodarzy, który wprawił w euforię bielskich kibiców. Po zmianie stron szczęścia ponownie spróbował Janota, ale tym razem piłka wylądowała tylko na poprzece bramki Znicza.
Siedemnaście minut przed końcem dobrze zapowiadającą akcję zepsuł Łukasz Sierpina, który zamiast dogrywać do lepiej ustawionych kolegów zbyt długo holował piłkę. Dwie minuty później z opresji Podbeskidzie uratował Rafał Leszczyński, który obronił w sytuacji sam na sam uderzenie Aleksandra Jagiełły. Po chwili Lewicki w doskonałej okazji trafił tylko w Misztala.
W samej końcówce piłkę do własnej bramki skierował obrońca Znicza Grzegorz Janiszewski. W 88. minucie w słupek trafił jeszcze Nermin Haskić.
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Znicz Pruszków 2:0 (1:0)
Bramka: Lewicki (41'), Janiszewski (84' samobójcza)
Podbeskidzie: Leszczyński - Jaroch, Piacek, Magiera, Gumny - Podgórski (67. Dolny), Janota (83. Sladek), Hanzel (90. Szymański), Sierpina - Lewicki, Haskić.
Znicz: Misztal - Długołęcki, Mysiak, Janiszewski, Jakubik - Jagiełło, Borek (54. Kopciński), Machalski, Banaszewski (61. Stryjewski), Kubicki - Kita (79. Paluchowski).
Foto: TSP
db
Komentarze 21
Nie moze być tak, że jak się Sierpina, zaczyna kiwać to kręci się w kółko wokół własnej osi albo nabija piłkę o wystawioną nogę obrońcy. W meczu ze Zniczem Pruszków, Sierpina powinien lekko zanotować ze 3 asysty, ale brak kiwki doprowadził do tego ze każda kontra kończyła się na pomocniku badź obrońcy.
Nie ma tłumaczenia że zawodowy piłkarz jeszcze ofensywnie grający nie ma w swoim repertuarze 2-3 rodzajów zwodów aby w danym momencie wykiwać rywala i ruszyć na bramkę. Takie rzeczy ćwiczy się na treningach a nie tylko szybkie rozegranie w trójkątach czy bazowanie na szybkości, czyli piłka do przodu i ścigam się z piłkarzem drużyny rywali to się nie sprawdzi za każdym razem.
Nie wiem, co bedzie ale widać, ze Katowice czy Chojniczankę trudno bedzie dogonić...za dużo strat punktowych z jesieni. Jedynie komplet punktów w ostatnich 9 meczach moze cokolwiek zmienić bez tego nie ma cienia szansy na dogonienie czołówki.

Klauzula informacyjna ›