- Najlepiej było w Podbeskidziu, kiedy prezesem był Borecki, co odzwierciedlały wyniki. Potem przyszedł Murapol, miasto, decyzje przechodziły przez mnóstwo osób - mówi Ojrzyński.

Były trener Podbeskidzia w ostatnich dniach udzielił wywiadu portalowi First Eleven. W rozmowie wspomina współpracę z bielskim klubem i mimo okoliczności rozstania chwali Wojciecha Boreckiego. - Najlepiej było w Podbeskidziu, kiedy prezesem był Borecki, co odzwierciedlały wyniki. Biorąc pod uwagę tylko wiosnę, byliśmy trzeci w Polsce. Potem przyszedł Murapol, miasto, decyzje przechodziły przez mnóstwo osób. Za dużo głów, które chciały mieć wpływy - odpowiada Ojrzyński na pytanie czy praca w klubie w którym głównym właścicielem jest samorząd, to wielki problem.

- Najpierw pracę straciłem ja, potem Borecki i zobaczmy do czego to doprowadziło. Nie zawsze się zgadzaliśmy. Kończyliśmy na ostro, bo znalazł się w koalicji kompletnie przeciwko mnie. Byłoby inaczej, gdyby sponsor czy miasto nie wtrącało się tak bardzo.

db