Trzeba grać do końca
-Ten mecz jest najlepszym przykładem, że w piłce należy grać do końca. Nie możemy mieć pretensji do Rafała bo w pierwszej połowie kilka razy uratował nam skórę - mówi Michał Janota.
- Myślę, że możemy cieszyć się z tego że w końcu udało nam się poprawić skuteczność, bo w ostatnich meczach z pewnością ona szwankowała. Górnik w wyjściowym składzie dokonał dziś kilku zmian i szczególnie Wolsztyński na lewej pomocy nas dziś zaskoczył. Mieliśmy na dzisiejszy mecz swój plan i staraliśmy się go szczególnie w pierwszej połowie zrealizować i niedużo zabrakło abyśmy zdobyli dziś trzy punkty.
- Myślę że mecz mógł się podobać kibicom którzy przybyli dziś na stadion, bo padło w nim aż sześć goli i choć w małym stopniu ich rozgrzaliśmy, bo było dziś bardzo zimno. Mamy do końca rundy trzy mecze i musimy w nich zdobyć jak najwięcej punktów, ale aby tak się stało musimy być skoncentrowani od pierwszej do ostatniej minuty. Ja dalej wierzę w ten klub i w chłopaków bo mamy na pewno drużynę w pełnym tego słowa znaczeniu i będziemy do końca sezonu walczyć o powrót ekstraklasy.
Foto: TSP
db
Komentarze 44
"Prawdziwą eksplozję formy przeżywa jednak tej jesieni. W czternastu spotkaniach okręgówki zdobył aż 25 bramek i z gigantyczną przewagą przewodzi klasyfikacji strzelców. Jego występy nie umknęły uwadze bielskich klubów. Kilkakrotnie oglądało go m.in. Podbeskidzie, jednak Płoszaj nie zachwycił skautów „górali”."
A poza tym czy ktoś zauważył, że wczoraj wyprzedziła nas w tabeli ekipa z Olsztyna, która rozpoczynała sezon z ujemnym bilansem punktowym (-3)?!
Dla mnie jednak teraz postawa Leszczyńskiego będzie, ważna. Młody miał dobry poczatek sezonu, traf chciał, że w meczu z Górnikiem, przytrafiły się mu 2 poważne błedy. O ile o golu na 3-3 wiele było powiedziane, to jednak większe pretensje miałbym do bramkarza TSP przy golu dla Górnika na 1-2. Ledecky było około 27 metrów od bramki TSP, jeden z obrońców miał z nim kontakt wzrokowy ( czy by go dogonił...raczej nie ), a nie wiadomo jak i kiedy bramkarz zamiast czekać na linii bramkowej nim napastnik gości wbiegnie w pole karne ten był przy linii pola karnego aż 14 metrów od swojej bramki. Tutaj właśnie Leszczyński naraził siebie i drużynę. Rywal, mógł go: lobować, iść na mijankę albo strzelać obok bramkarza. Wybrał to 2 rozwiązanie i dzięki Bogu, że przepisy sie zmieniły bo inaczej przy tym faulu ratunkowym na karnego, Leszczu, jeszcze by wyleciał za czerwoną kartke i było by po ptokach!
A czemu teraz ważne mecze dla Leszczyńskiego, chodzi o jego psychikę. Juz wie, że jego błedy kosztują bramki dla rywali i sam on musi być teraz bezbłędny do końca rundy jesiennej, duże wyzwanie przed tym piłkarzem.

Klauzula informacyjna ›