To już legenda TSP?
Awansował z Podbeskidziem do ekstraklasy i półfinału Pucharu Polski. Richard Zajac w rozmowie z oficjalną stroną klubową przyznaje, że odczuwa i docenia sympatię kibiców.
Jak wyglądało życie Zajaca poza pierwszą drużyna TSP? - Trzeba było się w tym wszystkim odnaleźć. Przetrwałem to, ale miałem też co robić. Dużo pracowałem z młodzieżą, do tych zajęć dochodziła jeszcze „logistyka” z dwójką moich synów. Czas uciekał szybciej niż przy pierwszym zespole. Nie byłem związany na co dzień z drużyną, ale wszystko bacznie obserwowałem jako kibic z trybun.
Słowacki bramkarz z Janem Kocianem poznał się kilkanaście lat temu. - Był związany z niemiecką piłką, grał na najwyższym poziomie - w Bundeslidze, w reprezentacji Słowacji, a o ile dobrze pamiętam był nawet jej kapitanem. Pamiętałem go jeszcze z Mistrzostw Świata we Włoszech z 1990 roku - kilku zawodników z naszej szatni nie ma prawa tego pamiętać (śmiech). Wniósł w tamtych czasach sporo nowości, świeżości zza granicy. Był sporym autorytetem, a do tego na treningach mieliśmy taką prawdziwą, niemiecką dyscyplinę.
Zajac ciepło po jego powrocie do sztabu przyjęli kibice. - Było to bardzo przyjemne i ogromnie to doceniam, że nadal jestem w ich sercach. Od początku dobrze się tutaj czułem i to przełożyło się na kontakt z kibicami. Traktuję to też jako nagrodę, za wykonaną pracę przez te wszystkie lata. Myślę, że nie wzięło się to z niczego. Zawsze jest świetnie jak kibice tak pozytywnie cię pamiętają. Na pewno czuję się wyróżniony i chciałbym im za to ogromnie podziękować.
Foto: TSP
db
Komentarze 16
To chyba że nie pamiętam tej sprawy. Na pewno Pater był zawieszony, gdy zaczęło się śledztwo ws. korupcji w Górniku Polkowice. Chociaż... rzeczywiście, miał dwie różne sprawy – bo skazany był też za udział w kupieniu meczu Podbeskidzie – ŁKS.
A co do jego gry i postawy – pełna zgoda. Jedna z najważniejszych postaci TSP z lat 2002–2011, a pewnie i całej historii klubu.
Ale to nie ma znaczenia, takie były czasy, natomiast jako piłkarz zostawił po sobie doskonałe wrażenie co jak widzę jest mu pamiętane w Bielsku do dziś
Pater nie był skazany za korupcję w Podbeskidziu, tylko jeszcze z czasów gry w Polkowicach. To nie ta historia.
A co do Patera legendą nie jest, ale zawsze jego jedynego mile wspominam z Żurkowego zaciągu, bo jemu jedynemu się chciało, mimo tego że przychodząc do nas był gwiazdą. Niestety później został wmanewrowany w korupcję w naszym klubie i potraktowano go jak trędowatego
To są właśnie perełki TSP, klub znalazł bramkarza, który miał osiągnięcia ale poprzedni pracodawca miał problemy finansowe i stąd Zajac, przyszedł na zaplecze elity do Polski do Bielska-Białej. Tego dzisiaj brakuje Podbeskidziu, transferów piłkarzy którzy byliby wartością dodaną w słabej I lidze. Są tacy piłkarze, którym trenerzy nie daja szansy albo pracodawca zalega z wypłatami. Muszą wrócić do pomysłu podbierania piłkarzy lepszych którym źle sie dzieje w ich obecnych klubach a takich nie brakuje.

Klauzula informacyjna ›