- Moim zdaniem trzeba dokooptować ze dwóch zawodników, którzy dadzą jakość i skład będzie w pełni zdolny do gry o awans - mówi szef skautingu Adrian Sikora.

W rozmowie z katowickim "Sportem" o ostatnich występach Podbeskidzia mówi Adrian Sikora. - Sezon się jeszcze nie skończył, a odnoszę wrażenie, że wszyscy nas już skreślili. Słyszę, że zespół się nie nadaje, a piłkarze zostali źle dobrani. Ja cały czas wierzę. Gdybym nie wierzył, to bym odszedł. Oczywiście, są zawodnicy, którzy nie spełniają oczekiwań. U niektórych liczyliśmy na coś więcej, ale ocenimy ich dopiero na koniec sezonu. Wtedy można nas rozliczać. A nie teraz, gdy nawet jeszcze nie skończyła się runda.

Kto w klubie ma decydujący głos, gdy brakuje dyrektora sportowego? - Prezes ma decydujący głos, bo to on podpisuje kontrakt i jest najważniejszą osobą w klubie. Trener też ma bardzo ważne zdanie, bo nie ma sensu brać zawodnika, do którego trener później nie będzie miał przekonania. Idealny układ jest wtedy, gdy skauci zarekomendują piłkarza, trener jest zadowolony, a prezes zgadza się na transfer.

W zimie w zespole nie będzie rewolucji. - Teraz każdy by chciał znowu wymienić drużynę i najlepiej postawić na młodych. Tak się nie da. Zrobiliśmy w lecie sporą rewolucję i nie chciałbym, żeby w zimie było podobnie. Po zakończeniu rundy usiądziemy z trenerami i podejmiemy jakieś decyzje, ale raczej to będzie tylko kosmetyka. 

db