- Zespół z Ołomuńca niczym nas nie zaskoczył. To była kwestia tego, że na stadion dojechaliśmy niestety za późno i wszystkie przygotowania do meczu rozpoczęliśmy z opóźnieniem - mówi Dariusz Dźwigała.

Zdaniem szkoleniowica, ostatni sparing nie był próbą generalną przed ligą. - Daliśmy grać większej liczbie zawodników i to nie był zespół, który będzie przymierzany do pierwszej jedenastki na spotkanie w Grudziądzu. Zresztą mamy przed sobą jeszcze cały tydzień i zobaczymy jak to wszystko się potoczy.

Dariusz Dźwigała trzy szybko stracone gole tłumaczył zbyt późnym dojazdem na stadion. - Padła też piękna bramka przed którą pewnie żaden zespół by się nie uchronił. Na dwie pozostałe bramki, moim zdaniem wpływ miał aspekt fizyczny - byliśmy nie do końca rozgrzani, dlatego też pierwsze 20-30 minut tak wyglądało. Druga połowa już pokazała, że to my byliśmy bliżsi wyrównania. Mieliśmy dwie stuprocentowe sytuacje z trzeciego metra, niestety nie potrafiliśmy piłki wbić do bramki.

Szkoleniowiec jest przekonany o sile swojego zespołu. - Na pewno nie jestem zadowolony z wyników - trzeba się nauczyć wygrywać. Zespół Sigmy, czy Żiliny to jednak ekipy, które wyglądały bardzo dobrze. W naszej grze jest bardzo dużo elementów co najmniej poprawnych i jestem przekonany w stu procentach, że ten zespół będzie wygrywał, bo pokazaliśmy chociażby na tle tego ostatniego przeciwnika w drugiej połowie, że nasza gra w wielu elementach wygląda ciekawie. Tak jak powiedziałem wcześniej, mieliśmy dwie stuprocentowe sytuacje, Robert Demjan również miał jeszcze jedną ciekawą po rzucie rożnym. Ten mecz można było spokojnie zremisować.

Foto: TSP

db