Bezbramkowo i bez emocji
Praktycznie ani jednej stuprocentowej sytuacji podbramkowej nie stworzyli w Kielcach zawodnicy Podbeskidzia. W końcówce bielski zespół przed utratą gola uratował Emilijus Zubas.
W pierwszej połowie to Korona miała zdecydowaną przewagę, a goście nie istnieje w ataku. Gracze Marcina Brosza nie potrafili jednak skutecznie sfinalizować przeprowadzonych akcji albo na posterunku był Emilijus Zubas. Po zmianie stron obraz spotkania nie uległ zmianie. Stroną dominującą na murawie byli gospodarze, którzy najlepszą okazję do zwycięstwa zmarnowali w samej końcówce. Strzał Łukasza Sierpiny obronił jednak bramkarz Podbeskidzia.
Korona Kielce - Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:0
Korona: Małkowski - Dejmek, Wilusz, Sylwestrzak, Grzelak - (64. Phylypczuk) Pawłowski, Jovanović, Cebula (74. Przybyła), Sierpina - Cabrera (81. Aankour).
Podbeskidzie: Zubas - Pazio, Kolcak, Nowak, Mójta - Sokołowski, Możdżeń (90. Kołodziej), Kato, Kowalski (81. Adu) - Szczepaniak - Demjan (60. Deja).
db
Komentarze 33
np. w Bełku
Korona , to ,, nie lezący " dla nas zespół i punkt jest dobry.
A, zę gramy kiepską piłkę , to widać i po to jest nowy trener i 2 tygodnie przerwy , że poprawimy grę
i z kurczakami wygramy.
ps pytanie --- a ty jesteś też Vpatyk
bo przy tak slabej ofensywie nie można oczekiwać nic więcej.
ps Czy nasi napastnicy to dwaj obcy ludzie , którzy jednej akcji nie umieją zrobić?

Klauzula informacyjna ›