Murapol ograniczy kasę?
W czerwcu informowaliśmy, że trwające lato może być dla Podbeskidzia przełomowe. Klub, przez wiele lat zdany na łaskę urzędu miejskiego, miał trafić w prywatne ręce. Ale impas trwa w najlepsze.
Wspierająca klub od 2011 roku bielska firma deweloperska Murapol, stopniowo zwiększająca udziały w klubie, miała przejąć większościowy pakiet akcji. Obecnie Murapol ma jedynie 35 procent akcji, co sprawia, że wspiera klub finansowo, ale nie ma w wielu sprawach decydującego głosu, co było wyraźnie widoczne choćby przy majowym poszukiwaniu trenera. Podczas gdy Marcin Brosz był w Murapolu na rozmowach, prezes Wojciech Borecki - przed konsultacją z akcjonariuszem - ogłosił, że Brosz nie zostanie zatrudniony.
Różnice zdań widać także w sprzecznych wypowiedziach dotyczących polityki transferowej oraz samych chaotycznych transferach tego lata. - Mówiłem prezydentowi, że dobrze byłoby, żeby wszystko szybko się wyjaśniło. Chodzi o podejmowane decyzje i sposób funkcjonowania klubu, bo na razie jest wiele niedopowiedzeń, a taka sytuacja nie może przeciągać się w nieskończoność. Taki stan dwuwładzy i zawieszenia w próżni nie służy nikomu - przyznał prezes Wojciech Borecki w wywiadzie dla portalu Interia.pl.
Murapol zakładał, że władze w klubie przejmie w lipcu. Tymczasem kończy się sierpień, a rozmowy utknęły w martwym punkcie. Niewykluczone, że mniejszościowy udziałowiec, niezadowolony z poczynań klubu budowanego według koncepcji Ratusza, znacząco ograniczy finansowanie klubu.
db
Komentarze 24
Z całą moją sympatią do wspomnianego tu BBTSu to po tym, co zaprezentowali przez dwa sezony powinni dostać fiigę z makiem, albo pomoc pod warunkiem wymiany władz. Teraz wzmacniają się między innymi siatkarzem, który w czasie nadchodzącego sezonu skończy 40 lat. Może być ciekawie.
Pozostaje pytanie komu na czym zależy? Gminie żeby trzymać władzę, bo oni są jakby jedynym pewnym i zaufanym inwestorem, czy może prezes Pan Borecki chce jeszcze sobie działać na stanowisku prezesa klubu?
Sami kibice przy takich cenach biletów ( dobrych i słusznych ) nie wniosą wiele pieniędzy do budżetu klubu. Nie może być takiej sytuacji jak z BBTS Siatkarz. Z tą różnicą że BBTS już nieoficjalnie 2x spadł w Plus Ligi, ale mają to szczęście, że liga jest zamknięta i póki co nikt nie wyleciał. Podbeskidzie może nie mieć tyle szczęścia, bo ekstraklasa piłkarska zamknięta nie jest i nie będzie! Skoro nie mogą znaleźć pracowników do pracy w kasach biletowych, znaczy, że pracodawca nie płaci zbyt dobrze i są wakaty i bedą skoro ludzie znajdą pracę za lepsze pieniadze, nikt nie przyjdzie pracować umysłowo i fizycznie do klubu gdzie są niskie pensje.

Klauzula informacyjna ›