- Podbeskidzie drepcze w miejscu. Sportowo, organizacyjnie i finansowo. Teraz jednak przede wszystkim trzeba uchronić się przed spadkiem - mówi Janusz Okrzesik, były prezes klubu.

Zdaniem byłego prezesa bielskiego klubu, władze Podbeskidzia pozwoliły na podziały w drużynie. - Sytuacja, w której zawodnicy grają dla trenera, a nie dla klubu, nigdy nie kończy się dobrze - mówi Okrzesik. - Podbeskidzie pozwoliło, by Leszek Ojrzyński ściągał zawodników, którzy bardziej identyfikowali się z nim, a nie z klubem, co prędzej czy później zawsze prowadzi do konfliktów. Tak samo stało się w Podbeskidziu. Negatywne emocje w końcu przeważyły nad spójnością - mówi w rozmowie z katowickim "Sportem".

Jak przyznaje dalej Okrzesik, błędna była również decyzja o zatrudnieniu Dariusza Kubickiego. - Nigdy nie zatrudniłbym trenera, który wcześniej z własnej woli opuścił klub. To brak szacunku władz Podbeskidzia do klubu, w którym pracują i względem jego kibiców. Przeszkadza mi, że Kubicki jest trenerem Podbeskidzia - przekonuje.

- Podbeskidzie nie jest skazane na wielkość, może jest skazane na średniość, ale żeby być średniakiem też trzeba mierzyć trochę wyżej. Podbeskidzie tymczasem drepcze w miejscu. Sportowo, organizacyjnie i finansowo - kończy były prezes.

db