Ostatnie pół roku było dziwne
- Osiągnąłem historyczny wynik i mimo to wylatuję. Takiego kuriozum chyba jeszcze nie grali - mówi Leszek Ojrzyński po zwolnieniu z Podbeskidzia. Wciąż nie ma nazwiska następcy.
Były już szkoleniowiec "Górali" w rozmowie z 2x45.info zdradził kulisy ostatnich miesięcy pracy w klubie oraz powód zwolnienia. - Przedstawiono mi pokrótce, że jesteśmy już łatwi do rozszyfrowania, ale jakoś to do mnie nie trafia. Przyjąłem to do wiadomości i tyle. Nie będę się prosił czy tłumaczył, jesteśmy dorosłymi ludźmi i odpowiadamy za swoje ruchy. Jestem od trenowania, prezes jest od zatrudniania i zwalniania. Przyszła pora na ten drugi etap. Taka dola - przyznaje Ojrzyński.
Od dłuższego czasu relacje trenera z prezesem Wojciechem Boreckim były napięte. - Ostatnie pół roku było dziwne. Chodziło głównie o ruchy transferowe. Sprawa wyglądała tak, że zimą potrzebowałem dwóch zawodników, żeby nie mieć luk w kadrze: defensywnego pomocnika i stopera. Włodarze zdecydowali inaczej, w tym kontekście przyszedł jedynie Kristian Kolcak. Gdyby między mną i działaczami była jednomyślność i moje zdanie byłoby brane pod uwagę, wyglądalibyśmy lepiej na boisku. Wyszło jak wyszło, zamiast stopera dostałem Roberta Mazana na lewą obronę, na której rywalizacja już była. To młody, perspektywiczny piłkarz i jeszcze nawet w tym sezonie może się przydać, ale bardziej potrzebowałem człowieka na środek. Oglądałem w Turcji jednego zawodnika, później chciałem Adama Dźwigałę, którego mogliśmy wypożyczyć z Lechii Gdańsk. Od tego momentu zaczęły się zgrzyty. W klubie miano do mnie żal, że Mazan nie wskoczył od razu do składu. Po prostu na to nie zasługiwał.
Szkoleniowiec zdementował informację, jakoby szatnia miała mu za złe odpuszczenie półfinału Pucharu Polski. - Już wcześniej dochodziły do mnie takie informacje, dlatego w szatni zapytałem zawodników wprost, czy faktycznie tak to wygląda. Nikt nie potwierdził. Albo więc napisano nieprawdę, albo piłkarze kłamali. Jestem zwolennikiem ucinania w zarodku wszelkich nieporozumień i wyjaśniania ich w szatni, żeby nie nosić w sobie problemów. Skoro zawodnicy deklarowali, że nie mieli wtedy żalu, uznaję, że tak właśnie jest. Mam nadzieję, że w rzeczywistości też i gdyby było inaczej, drużyna by mi powiedziała.
db
Komentarze 62
Trener Kocjan został w tym sezonie zwolniony z Chorzowa i Szczecina, to tez był niemały problem dla gościa który doprowadził Ruch do pucharów w tym sezonie powiedziano mu do widzenia a w Szczecinie pracował tylko kilka miesiecy. To samo trener Garcia z Piasta Gliwice, wybronił ich przed spadkiem rok temu a dzisiaj już go nie ma w Gliwicach ponieważ nie spełnił oczekiwań władz Piasta i znowu sa w strefie spadkowej. Były sytuacje że w klubie że drużyna nie akceptowała już tego trenera i zaczęli grac kichę. Jedyną winą prezesa Boreckiego jest fakt, że sypnął premią i myślał, ze pieniędzmi uciszy konflikt. Plan A nie wypalił więc plan B miał zakładać poszukiwanie nowego szkoleniowca już wcześniej gdyby trener Ojrzyński i szatnia nie doszli do porozumienia. Niestety planu B nie było i dlatego teraz są takie problemy. A skoro Murapol jest bogaty i byli wstanie reklamować sie nawet na MŚ w piłce recznej w Katarze, to mają pieniądze aby załatwić naprawdę trenera z nazwiskiem-autorytet nie Brosz czy jakiś kolejny trener ze Słowacji. Jak załatwiać, to gościa który uspokoi, poukłada, utrzyma a w przerwie letniej zacznie z tej drużyny robić naprawdę drużynę zawodową w pełnym tego słowa znaczeniu. Pierwszym pracownikiem na którym TSP powinno przestać oszczędzać jest stanowisko trenera. W temacie szkolenia jest ogrom pracy do wykonania, zwłaszcza w TSP BB.
Mieliśmy zresztą przykład bramkarza Bąka, z Lechii, który bronił na poziomie Peskovica czy Zajaca z tego sezonu, a jak przyszedł do swojej Lechii od dwóch lat jest podstawowym bramkarzem i nie robi głupich błędów, często kończą mecze na czysto z obronie.
Coś się działo złego od wielu miesięcy. Rok temu jak byłem po karnet na Widoku, to trener sam zaskoczył żeby obcym ludziom mówić dzień dobry. No dobrze, ale jak ponownie miałem możliwość go widzieć w Hotelu w lutym tego roku już taki przyjemny i grzeczny to on nie był, jakby nie zauważał ludzi. Przynajmniej jak odczułem taką zmianę na niekorzyść w ciągu paru miesięcy.
On już nie był tutaj związany z tym klubem jak rok temu. Mówię, za dużo jest podziałów, w lidzie od lat kibole-kibice-piłkarze-trenerzy-dziennikarze i tam można by jeszcze wymieniać.
To już jest wysoki poziom rozgrywkowy i tutaj trzeba uważać, bo 1/3 bedzie za Tobą, 1/3 nienawidzi a 1/3 lekceważy to już są takie zaszłości i rywalizacja miedzy klubami.
Raczej na pewno trenerem powinien być ktoś z Polski, Ojrzyński dobrze przygotowuje zespoły pod względem motorycznym więc nie powinno być problemu aby drużyna wytrzymywała do 95 minuty meczu.
Ale tak po prawdzie na dłuższą metę nie widze tutaj miejsca dla trenerów z Polski oraz piłkarzy. Jedynie najlepsi w klubie TSP i regionie wsparci dobrymi piłkarzami z Czech, Słowacji, Portugalii, Rosji czy z Niemiec.
Piast Gliwice już to chyba zrozumiał, że oni też nie moga liczyć na rynek w Polsce i szukają zagranicą. TSP musi skorzystać z ich sposobu myślenia i działania. Przynajmniej intencje mają dobre w Gliwicach. Bo w Polsce za duży jest podział na Legię, Lecha, Wisłę, Śląska, Widzewa czy Górnika Zabrze a potem reszta...w zależności od grubości portfela, tradycji i szans zrobienia dobrego wyniku.

Klauzula informacyjna ›