Wczorajsza porażka jest początkiem końca Leszka Ojrzyńskiego w Podbeskidziu. Prawdopodobnie drużynę w spotkaniach grupy spadkowej prowadzić będzie nowy trener.

Ojrzyński ma otrzymać dymisję jeszcze przed startem nowej rundy, pomimo faktu, że jego kontrakt obowiązuje do końca czerwca. Już od dłuższego czasu nie było chemii między zarządem, zawodnikami i trenerem. Coraz głośniej mówiło się o kłótniach w szatni, ale klub wciąż walczył o czołową ósemkę. Kością niezgody miał być fakt trzymania w rezerwach zakupionego w zimie za sumę pół miliona zł obrońcy Roberta Mazania. Piłkarz zadebiutował wczoraj w lidze i zaprezentował się słabo.

Na notowania trenera z pewnością bardzo źle wpłynął fakt oddania dwóch spotkań półfinału Pucharu Polski oraz ciągłe narzekanie na brak bazy treningowej. Swoje niezadowolenie z faktu poruszania tego tematu prezes Wojciech Borecki przedstawił na początku marca w programie "Cafe Futbol". Nie ulega wątpliwości, że czas Leszka Ojrzyńskiego w Bielsku-Białej dobiegł końca. 

Jednym z kandydatów na szkoleniowca Podbeskidzia ma być Marcin Brosz.

db