Jeśli bielski zespół przegra lub zremisuje dziś z Lechem Poznań zaprzepaści szansę na awans do ósemki. Tym samym koło nosa przejdzie im premia w wysokości 1,4 mln złotych.

- Nie jestem rozczarowany postawą zespołu, ale wynikiem. Jeżeli spadamy z grupy mistrzowskiej, to nie można być zadowolonym - mówi Wojciech Borecki w rozmowie z katowickim "Sportem". - Myślę, że w Gliwicach wcale nie byliśmy gorsi. Ale sytuacja z końcówki meczu, czyli czerwona kartka i trzy stracone bramki, zaważyły na ogólnym odbiorze tego spotkania. Do 85 minuty graliśmy zupełnie normalną piłkę.

Dziś zespół grać będzie nie tylko o spokojne utrzymanie, ale również o wysoką premię. - Zapewniam, że to się nie zmieniło, a kwota nie jest wzięta z kosmosu. Powtarzam i obiecuję, że jeżeli zespół znajdzie się w pierwszej ósemce, to milion i czterysta tysięcy złotych zostanie wypłacone do podziału. Zawodnicy wiedzą o co grają. Jeżeli udałoby się skończyć nam fazę zasadniczą w pierwszej ósemce, to byłaby to wielka sprawa. A za wielkie rzeczy się płaci - kończy prezes klubu.

db