Pompują piłkę wodą
- Pompujemy piłkę wodą, żeby ważyła trzy kilogramy i ćwiczymy. A potem wydaje się, że jest lekka jak piórko - mówi Marek Sokołowski, który asystował przy golu Tomasza Górkiewicza.
Kapitan bielskiej drużyny daleko wyrzucił piłkę z atutu, a kolanem skierował ją do siatki boczny obrońca. Sokołowski w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" żartuje, że na treningach zawodnicy Podbeskidzia pompują piłkę wodą, by w trakcie spotkania zaskoczyć przeciwnika dalekim wyrzutem w pole karne.
- Dobrą szkołą miałem jeszcze w Dyskobolii Grodzisk, bo bardzo się tym przejmował trener Dusan Radolsky. Dawał nam piłki lekarskie i kazał trenować wyrzuty. Oczywiście nie wszystkim, głównie bocznym obrońcom, skrzydłowym i tym, którzy mieli do tego predyspozycje. Przydały mi się te lekcje - przyznaje Sokołowski, który zdradza rąbek tajemnicy pożytecznego miotania: - Ważne, żeby rzucać w punkt. Nie chodzi o to, żeby jak najdalej. Może być ciut krócej, ale za to precyzyjnie.
- Sokołowski jest najlepszy. Jego rzuty charakteryzują się dobrą parabolą lotu. Nie oszukujmy się, cała liga ma z tym problem - mówi o tym elemencie gry "Górali" ich były trener, Czesław Michniewicz.
db

Klauzula informacyjna ›