Kiepskie widowisko stworzyli piłkarze Górnika Łęczna i Podbeskidzia. W końcówce trzy punkty "Góralom" powinien zapewnić Maciej Korzym, który nie trafił do pustej bramki.

Pierwsza połowa spotkania upłynęła pod znakiem walki o piłkę w środku pola, ale w końcówce dwie dobre okazję zmarnowali gospodarze. Na osiem minut przed końcem tej części gry "sam na sam" z Richardem Zajacem znalazł się Fedor Cernych, który przeniósł piłkę nad poprzeczką. Chwilę później uderzenie dwukrotnie z dystansu szczęście próbował Tomasz Nowak, ale piłka nie znalazła drogi do bramki.

Druga część spotkania rozpoczęła się od najlepszej szansy dla Górnika. Tylko świetna interwencja Zajaca uchroniła zespół Podbeskidzia od straty gola po udrzeniu Nowaka. Po przeciwnej stronie boiska okazją na zdobycie zwycięskiej bramki zmarnował Maciej Korzym. 26-letni napastnik nie trafił do pustej bramki  z ośmiu metrów po podaniu Antona Slobody.

Górnik Łęczna - Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:0

Górnik: Prusak - Mraz, Bielak, Szmatiuk, Mierzejewski -  Nowak, Rudzik (78. Razulis) - Bonin, Bożić, Bożok (66. Josu) -Cernych.

Podbeskidzie: Zajac - Górkiewicz, Stano, Konieczny, Tomasik - Deja, Iwański - Pazio (46. Sloboda), Chmiel, Malinowski (87. Adu Kwame) - Śpiączka (55. Korzym).

db