- W piłce piękne jest to, że kopciuszek może wygrać z krezusem. Chcemy sprawić kolejną sensację - mówi Leszek Ojrzyński przed dzisiejszym półfinałem Pucharu Polski z Legią.

Stawka środowego spotkania jest ogromna. W przypadku wygranej w dwumeczu, "Górale" w maju spotkają się w wielkim finale na Stadionie Narodowym w Warszawie. Bielski zespół od startu w europejskich pucharach dzielą więc już tylko trzy wygrane spotkania. W Podbeskidziu nikt jednak nie zaprząta tym sobie głowy.

- Europejskimi pucharami nie zawracamy sobie głowy. Dla nas najważniejsze jest w dalszym ciągu utrzymanie w ekstraklasie, bo przecież jeszcze tego nie dokonaliśmy. Mamy cel aby być w pierwszej ósemce. Potem będziemy chcieli sprawiać kolejne sensacje - zaznacza Ojrzyński, który w dzisiejszym spotkaniu nie będzie mógł skorzystać z usług Franka Adu Kwame i Sylwestra Patejuka. Wątpliwy pozostaje występ Antona Slobody.

W trakcie poniedziałkowej wirtualnej konferencji prasowej z dziennikarzami szkoleniowiec Podbeskidzia nie chciał wyjawić nazwisk piłkarzy, którzy w środę wybiegną na murawę stadionu przy ul. Rychlińskiego. - W głowie skład już jest, ale wszystko może się zmienić. Szansę gry dostaną piłkarze, którzy sprawili, że jesteśmy w półfinale Pucharu Polski - wyjaśniał trener.

Faworytem spotkania będą goście. Ale podobna sytuacja miała już miejsce w sierpniu ub. roku, kiedy to na własnym stadionie bielszczanie pokonali mistrzów Polski. Do siatki trafiali wtedy Anton Sloboda i Maciej Korzym.

Początek dzisiejszego spotkania o godz. 20.00. Starcie z trybun Stadionu Miejskiego w Bielsku-Białej obejrzy komplet widzów.

bak