Powalony na ziemię i zdeptany Daniel Jakowenko obejrzał... czerwoną kartkę. W niewybrednych słowach o pracy sędziego wypowiadali się nawet kibice gospodarzy.

Sobotnie zawody pomiędzy LKS-em Bełk i Drzewiarzem Jasienica zapowiadane były jako szlagier wiosny. Pojedynek dwóch najlepszych drużyn w czwartej lidze miał odpowiedzieć na pytanie czy zespół Ireneusza Kościelniaka będzie jeszcze w stanie nawiązać walkę o awans. Wszystko wyglądało dobrze do 45. minuty. Goście dyktowali warunki gry na murawie, a gol dla jasieniczan wisiał w powietrzu.

W końcówce pierwszej połowy lewą stroną popędził Daniel Jakowenko, którego na murawę powalił Dawid Semeniuk. Zawodnik gospodarzy za faul zobaczył czerwoną kartkę, podobnie jak... sprowadzony do parteru piłkarz Drzewiarza. - Sędzia pogubił się w tej sytuacji. Nasz zawodnik otrzymał czerwoną kartkę, za to, że został powalony na ziemię i w brutalny sposób zdeptany. Jako klub nie zostawimy tak tej sprawy i odwołamy się do Śląskiego ZPN - mówił po meczu Ireneusz Kościalniak, który w trakcie meczu próbował dowiedzieć się za co wyrzucony z boiska został jego zawodnik, ale i on sam wylądował na trybunach.

Arbiterem zawodów był Daniel Kruczyński z Kolegium Sędziowskiego Żywiec. Dlaczego sędzia, mający na swoim koncie gwizdanie I-ligowych spotkań, ukarał piłkarza jasieniczan czerwoną kartką? - Nie chcę komentować tej sytuacji - usłyszeliśmy w odpowiedzi na postawione przez nas pytanie. Rzetelnie ocenić pracę sędziego będzie jednak niezwykle trudno. Jak udało się ustalić naszej redakcji, Śląski ZPN nie wyznaczył obserwatora rozegranego dwa dni temu spotkania.

Kontrowersyjna sytuacja od 3:15.

bak