Maciej Iwański świetnie poradził sobie w konkurencji "sam na sam", a punktów nie zdobył uderzając z... rzutów wolnych. Mimo to pomocnik plasuje się na podium "Turbokozaka".

W każdym odcinku kamery telewizji odwiedzają innego piłkarza, który stara się zdobyć jak najwięcej punktów. Zawodnicy w trakcie rywalizacji wykonują rzuty karne, wolne, uderzają z rzutu rożnego czy rywalizacją w sytuacji "sam na sam" z bramkarzem. Na koniec słabszą nogą żonglują piłką nad głową Suma punktów z wszystkich konkurencji jest przedstawiana w klasyfikacji końcowej "Turbokozaka".