Poprzeczka idzie w górę
- Jeśli będziemy efektownie grać, to trybuny na pewno wypełnią się kibicami - mówi nam Robert Demjan. Czy dziś bielski stadion oszaleje po bramce słowackiego napastnika?
Na inaugurację rundy wiosennej 33-letni Demjan usiadł na ławce w Bełchatowie. - Nie byłem zaskoczony tym faktem - przyznaje nasz rozmówca i dodaje, że w lepszej formie byli inni piłkarze. - W okresie przygotowawczym byli piłkarze prezentujący się lepiej ode mnie. W sparingach dobrze prezentował się Śpiączka i Malinowski, którzy strzelali gole. Dlatego byłem przygotowany, że rundę rozpocznę na ławce.
Ale jeszcze w pierwszej połowie meczu z GKS-em kontuzji doznał Piotr Malinowski i Słowak musiał wejść na plac gry. W piątek napastnik od początku powinien zaprezentować się kibicom przy Rychlińskiego. - Otwarcie nowej trybuny, to wspaniała sprawa. Gramy dla kibiców, a każde wsparcie jest dla nas bardzo ważne. Wierzymy w to, że jeśli będziemy efektywnie grać, to obie trybuny na pewno wypełnią się fanami - przekonuje Demjan, który nie zamierza mówić o celach zespołu. - Nie myślimy o tym, chociaż zdejemy sobie sprawę, że poprzeczka cały czas idzie w górę. Nie patrzymy na tabelę, tylko gramy w każdym meczu o zwycięstwo i czekamy na koniec rundy - tłumaczy Słowak, który pomaga w procesie aklimatyzacji dwóm zimowym nabytkom Podbeskidzia.
- Robert czeka cierpliwie na swoją szansę i wierzy, że gdy tylko ją otrzyma, to już nikogo nie wpuści do składu. Kristian zdążył już zadebiutować w zespole i przekonać się, że polska ekstraklasa jest dużo bardziej fizyczna od słowackiej. Tutaj, jak to mówicie, gra się bardziej "na dupie". Liga słowacka jest dużo bardziej techniczna - wyjaśnia nasz rozmówca.
W piątek (godz. 18.00) przy Rychlińskiego bielski zespół podejmować będzie Cracovię. Padnie rekord frekwencji?
bak

Klauzula informacyjna ›