- Na pewno nie jest to jedynie mój sukces, ale całego klubu - zawodników, sztabu, wszystkich ludzi. W łatwych warunkach nie pracujemy - mówi Leszek Ojrzyński o minionym roku.

"Górale" rok zakończyli wygraną nad Zawiszą Bydgoszcz i przerwę zimową spędzą w grupie mistrzowskiej. Leszek Ojrzyński mimo wielu kłopotów stworzył w Bielsku-Białej bardzo ciekawy zespół. Już teraz zdaje się słyszeć głosy, że swoją mozolną pracą stawia sobie przy Rychlińskiego pomnik. On sam nie przecenia swoich zasług. W rozmowie z radiem RMF FM podsumowuje mijający rok pracy pod Klimczokiem.

Ojrzyński zgadza się z tezą, że wyniki Podbeskidzia w 2014 roku wyglądają bardzo dobrze. Zespół legitymuje się bilansem 15-10-10, a w tabeli za ostatnie dwanaście miesięcy uplasowałby się na czwartej lokacie. - Powiem nieskromnie - zgadzam się z tym, ale na pewno nie jest to jedynie mój sukces, ale całego klubu - zawodników, sztabu, wszystkich ludzi z klubu. W łatwych warunkach nie pracujemy, ale bardzo się staramy. Mam nadzieję, że uda się to utrzymać na wiosnę.

Trener unika deklaracji czy zespół wiosną włączy się do walki o wyższe miejsce w lidze. - To co zrobiliśmy teraz awansując na 8. lokatę to naprawdę wielka sprawa. Rywalizujemy z drużynami, które mają bazy treningowe, mają lepiej opłacanych piłkarzy. My mamy najniższy budżet w ekstraklasie. Stawiamy głównie na charakter, jedność drużyny, bo to zespół wygrywa mecz a nie indywidualności, choć każda drużyna potrzebuje i tego typu piłkarzy. Ta czołowa ósemka to nasze marzenie.

Zimą zespół na pewno zostanie wzmocniony kilkoma zawodnikami. - Choć to zależy głównie od możliwości klubu. Nie wiem, czy uda nam się sprostać wyzwaniu. Mówimy tylko o zawodnikach wolnych, bo nie wiem czy stać nas na transfery. Z pewnością jednak przydadzą się Podbeskidziu głośniejsze nazwiska bo one też przyciągnę kibiców na nowy stadion.

db