Dotkliwą porażkę z Górnikiem Zabrze poniósł przy Rychlińskiego zespół Podbeskidzia. Po spotkaniu nie mógł być zadowolony Leszek Ojrzyński, który widzi mankamenty w grze.

- Górnik wypunktował nas jak wytrawny bokser. Zespół z Zabrza pokazał nam swoje walory. Od pierwszej akcji w meczu kiedy strzelił bramkę po stałym fragmencie gry. Padła ona przy naszym współudziale, bo niektórzy patrzyli na piłkę, a nie na przeciwnika - analizował szkoleniowiec "Górali" świetne otwarcie zabrzan.

Ojrzyński wie, że jego zespół zagrał słabe 45 minut. - Staraliśmy się gonić wynik. Po przerwie skorygowaliśmy pewne rzeczy. Ruszyliśmy do ataku i mieliśmy świetne sytuacje na 1:1. Ale kiedy się ich nie wykorzystuje, to się przegrywa. Przeciwnik to wykorzystał. Nie zaakcentowaliśmy naszej przewagi bramką.

W końcówce Górnik dołożył dwie bramki. - Odkryliśmy się, walczyliśmy o wyrównującego gola. Jeden gol dałby nam wiarę. Ale go nie strzeliliśmy i zostaliśmy sprowadzeni na ziemię. Trzeba zakasać rękawy, brać się do pracy, bo dużo jej przed nami. Musimy wrócić na właściwe tory, bo ostatnie dwa mecze przegraliśmy, a teraz mecz w Białymstoku - dodał Leszek Ojrzyński.

db