- Oglądałem kilka spotkań zespołu i sparing z Piastem Gliwice. Wnioski nasuwają się same i czeka nas sporo pracy - mówi Maciej Mrowiec, który wraca na ławkę Górala Żywiec.

37-letni trener w ostatnich tygodniach odpoczywał od piłki. - Po zdobyciu mistrzostwa wadowickiej okręgówki odszedłem z Jałowca Stryszawa. Miałem inną wizję prowadzenie zespołu, z którą nie zgadzał się prezes i po awansie zrezygnowałem - tłumaczy Mrowiec, który od początku sezonu pozostawał bez zatrudnienia.

- Ale kilka propozycji dostałem. Z przyczyn rodzinnych musiałem odmówić - przyznaje nasz rozmówca, który nie odmówił swojemu byłemu klubowi. Mrowiec pracował przy Tetmajera w latach 2011-13. W ostatnim czasie widział kilka spotkań Górala i doskonale wie co czeka go w Żywcu. - Mamy do wykonania sporo pracy, zwłaszcza w defensywie. MImo wszystko zespół zmienił się od momentu mojego odejścia, brakuje kilku ważnych ogniw, jest sporo juniorów.

Czy kibice znów mogą spodziewać się zespołu grającego szybką, kombinacyjną piłkę? - Mamy niski zespół, więc z pewnością tak właśnie będzie chcieli grać - uśmiecha się Mrowiec, którego zespół wiele bramek zdobywał po akcjach oskrzydlających.

bak