Nie mogą przełamać fatalnej passy piłkarze Górala, który tym razem wysoko poległ w starciu z LKS-em Bełk. Fatalnie prezentuje się bilans wyjazdowych spotkań żywczan.

- Kluczowym momentem była z pewnością czerwona kartka Piotrka Małysiaka - przyznaje Piotra Jaroszek. - Nie dość, że kończyliśmy spotkanie w osłabieniu, to jeszcze faul oznaczał rzut karny dla przeciwnika. Po godzinie gry gospodarze prowadzili więc 3:0 i w zasadzie było po wszystkim - kręcił głową nasz rozmówca.

Szkoleniowiec gości otwarcie przyznaje jednak, że jego zespół zagrał słabe zawody. - Graliśmy kiepsko, praktycznie przez całe spotkanie nie zagroziliśmy bramce Bełku na tyle, by pokusić się o zdobycie bramki - dodaje trener żywczan, którego zespół stworzył dwie warte odnotowania sytuacje strzeleckie.

Jeszcze w pierwszej połowie z lewej strony dogrywał Maciej Łącki, ale zamykający akcję w środku pola Grzegorz Szymoński nie trafił czysto w piłkę. Z kolei po prostopadłym podaniu Piotra Motyki, dogodnej sytuacji strzeleckiej nie wykorzystał Artur Michulec.

LKS Bełk - Góral Żywiec 4:0 (2:0)

Góral: Łysoń - Krasny, Studencki, Białas, Małysiak - Klimek (63. Miodoński), Motyka (80. Sternal), Osmałek (60. Borak), Łącki, Michalski (75. Michulec) - Szymoński.

db