- Nasza taktyka była ustawiona tak, żeby szybko przerywać akcję Legii. Zagraliśmy po zbójnicku - mówił Leszek Ojrzyński. "Górale" awansowali na czwarte miejsce w ekstraklasie.

- Przegrać z taką drużyną jak Legia Warszawa to nie wstyd, ale zwyciężyć to rewelacyjna sprawa - tymi słowami rozpoczął konferencję prasową szkoleniowiec Podbeskidzia. - Moi piłkarze zasłużyli na szacunek, zagrali skutecznie, chociaż straciliśmy bramkę. Inna sprawa, że w końcówce mieliśmy sytuację na 3:1 [strzał Krzysztofa Chrapka obronił Dusan Kuciak - przyp.red.] i w końcówce mogło się to zemścić, gdy bliski szczęścia był Ivica Vrdoljak. Niebiosa były jednak z nami.

- Nie chcieliśmy grać długo w piłkę, zamierzaliśmy szybko przerywać akcję Legii, wyprowadzać ich tym z równowagi. Zagraliśmy po zbójnicku, dokładnie tak jak robił to Janosik. Zabraliśmy punkty bogatym, bo samy do nich nie należymy. Ciężko zapracowaliśmy na te trzy punkty - dodał trener Ojrzyński, który przyznał, że jego zespół długo analizował ostatnie zwycięstwo nad Legią.

W trakcie konferencji szkoleniowiec "Górali" wytłumaczył dlaczego regularnie po godzinie gry murawę opuszcza Maciej Korzym. - Nie jest gotowy do gry na 90 minut. Spada wytrzymałość, moc, w zespole są inni i każdy musi zostać doceniony. Teraz mamy dwa tygodnie by nad tym popracować. Dziś postawiliśmy na szybkich piłkarzy i to się powiodło - zakończył trener zwycięzców.

bak