- Nawet w najbardziej optymistycznych wariantach, nie zakładaliśmy tak dobrego startu - mówi Ireneusz Kościelniak. Drzewiarz po pięciu kolejkach zgromadził piętnaście punktów.

- Jesteśmy samodzielnym liderem, ale cały czas z pokorą i pamiętając o swojej trudnej walce o utrzymanie w zeszłym sezonie, podchodzimy do gry - studzi emocje szkoleniowiec lidera. W sobotę jasieniczanie skromnie pokonali Góral Żywiec. - Prawdą były słowa Piotrka Jaroszka, który przed meczem mówił, że znamy się jak łyse konie. Nie mogło być mowy żadnym o zaskoczeniu.

Dlatego w spotkaniu brakowało klarownych sytuacji strzeleckich. - Byliśmy o jedną akcję skuteczniejsy od przeciwnika. W pierwszej połowie, oprócz bramki Krzyśka Koczura, szczęścia zabrakło Adamowi Kozielskiemu, który otrzymał świetnie podanie od Dmytro Pidchenki. Po przerwie do odrabiania strat wzięli się miejscowi, ale konsekwentnie zagraliśmy w defensywie.

Po pięciu kolejkach Drzewiarz, wobec remisu Fortecy Świerklany, stał się samodzielnym liderem rozgrywek w czwartej lidze. Jasieniczanie są również zespołem, który traci najmniej bramek. - Cały czas oracujemy nad tym - dodaje Kościelniak.

bak