- Spójnia jest na fali. Ich gra przeciwko nam w Pucharze Polski nie powaliła, ale na MRKS może wystarczyć - mówi Łukasz Błasiak, który z czechowickim klubem wygrał okręgówkę.

- Dawne czasy, nie wracajmy do tego - mówi o mistrzostwie bielskiej okręgówki z sezonu 2008/2009. - Spędziłem w MRKS-ie tylko pół rundy, a z dawnego składu nie zostało zbyt wielu piłkarzy. Na pewno jest Grzesiek Sztorc, a w Dankowicach widuję się z Łukaszem Szędzielarzem, który gra w Nadwiślanie Góra - opowiada Błasiak, którego poprosiliśmy o wskazanie faworyta niedzielnego szlagieru.

- Na pewno obie drużyny znajdą się w czołówce okręgówki. Spójnia mocno nastawia się na awans, ale czy będzie to mistrzostwo z głośnym przytupem? Nie byłbym tego taki pewny. W meczu pucharowym zespół nie powalił mnie na kolana. Ale z pewnością Jarek Zadylak, mój bardzo dobry znajomy z czasów gry w Szczakowiance Jaworzno, najmocniejszy skład zachował na ligę.

Błasiak jako faworyta wskazuje miejscowych. - Chciałbym, żeby doszło do niespodzianki, żeby MRKS utarł nosa Spójni. Postacią, która może przesądzić o losach meczu jest Mateusz Żyła. Doświadczony piłkarz, z dobrą lewą nogą, stałymi fragmentami gry i przeglądem pola. Czechowice mogą pokusić się o zdobycz punktową, ale stawiałbym jednak na Landek - kończy.

bak